Home / Bez kategorii / Myślistwo i łowiectwo – fakty i mity cz. 2

Myślistwo i łowiectwo – fakty i mity cz. 2

Zwierzyna w dzisiejszych czasach została zmuszona przez człowieka do opuszczenia większości swoich naturalnych siedlisk. Oczywiście pomijam tutaj fakt synantropizacji, czyli dostosowania się dzikich zwierząt do życia na terenie miast, co szczególnie upodobały sobie lisy i dziki, nie wspominając o niedźwiedziach i innej zwierzynie łownej. Co więc działoby się, gdybyśmy nie prowadzili tzw. gospodarki łowieckiej, a w szczególności nie dokonywali odstrzału zwierząt łownych. W pierwszej kolejności dotknęłoby to – i tak jest z tym problem – gospodarstwa rolne, zajmujące się uprawą w szczególności zbóż i roślin okopowych, nie wspominając o sadach. Byłoby to podyktowane nadmiernym rozrodem zwierzyny, która w dzisiejszych czasach tak naprawdę nie posiada naturalnych wrogów w liczbie umożliwiającej jej naturalną selekcji oraz ograniczenia nadmiaru jej pogłowia w taki sposób, aby nie wyrządzała szkód w uprawach. Aktualnie zwierzyna łowna – dotyczy to gatunków uszkadzających upraw – ma doskonałe warunki na ekspansję w środowisku. Przyczyniło się do tego w pewnym zakresie zwiększenie obszarów zagospodarowanych rolniczo, gdzie panują dobre warunki do rozrodu. Nadmiar zwierzyny wpływa również negatywnie na bezpieczeństwo na szlakach komunikacyjny, w szczególności po zmierzchu. Prawdą jest, że nie jesteśmy w stanie ogrodzić siatką wszystkich dróg w naszym kraju, co przemawia za ograniczaniem populacji zwierzyny grubej za pomocą polowań. Należy również wspomnieć o negatywnych skutkach rozwoju i mechanizacji rolnictwa. Wpłynęło to na stan pogłowia niektórych zwierząt łownych tj. kuropatwy czy zająca, które nie są w stanie bytować w wielohektarowych monokulturach rolnych ze względu na brak odpowiedniej bazy żerowej i miejsc schronienia. To właśnie dzięki myśliwym istnieje programy ochrony i introdukcji tych zwierząt do środowiska.

O polowaniach

Czym tak naprawdę jest polowanie? Czy jest to zautomatyzowany proces produkcyjny,
w którym bezwzględnie i z zawiścią mordowane są zwierzęta. Otóż nie! Polskie łowiectwo może poszczycić się niesamowitą oprawą i tradycją związaną z polowaniami. Istotą polowania nie jest ilość pozyskanej zwierzyny i sam fakt jej uśmiercania. Najlepszym przykładem może być zachwyt
i niedowierzanie myśliwych przyjeżdżających polować do Polski zza granicy. Spotykają się oni
z wielowiekową tradycja łowiecką, którą jest otoczone polowanie. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na etyczne podejście polskich myśliwych do polowania oraz honory jakie są oddawane upolowanej zwierzynie. Podczas każdego polowania zbiorowego – pomijając kwestię bezpieczeństwa, które są na naprawdę wysokim poziomie w porównaniu z innymi krajami europejskimi – sposób jego prowadzenia sprawia, że sam moment oddania strzału, jak i selekcja zwierzyny są tylko pewnym etapem w procesie kultywowania tradycji. Nie każdy z nas wie, że po strzale na ranie zwierzęcia umieszczana jest gałązka z drzew najliczniej występujących w okolic. Taka gałązka umieszczana jest także w pysku upolowanego zwierza. Nazywana jest ona ostatnim kęsem, co wiąże się z oddaniem czci upolowanej zwierzy i pożegnaniem jej z knieją, w której przebywała. Myśliwy również dostaje taką gałązkę określaną złomem jako dowód uznania za dobrze wykonany odstrzał. Kolejnym etapem uszanowania pozyskanych zwierząt łownych jest tzw. pokot, czyli ułożenie z honorami zwierzyny i odegranie sygnałów myśliwskich dla każdego z upolowanych gatunków. Jeden ze znanych myśliwych Marek Piotr Krzemień tak pisał o polowaniu z rogami (instrumenty muzyczne) myśliwskimi: „Pamiętajmy, że polowanie bez myśliwskiego rogu to tylko polowanie, a z rogiem to łowy”. Łowy również w doniosły i piękny sposób opisywał Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”. Najlepiej obrazuje je ten fragment:

„Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty
Jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął,
Wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłysnął,
Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha,
I zagrał: róg jak wicher, wirowatym dechem
Niesie w puszczę muzykę i podwaja echem.
Umilkli strzelcy, stali szczwacze zadziwieni
Mocą, czystością, dziwną harmoniją pieni.
Starzec cały kunszt, którym niegdyś w lasach słynął,
Jeszcze raz przed uszami myśliwców rozwinął;
Napełnił wnet, ożywił knieje i dąbrowy,
Jakby psiarnię w nie wpuścił i rozpoczął łowy.
Bo w graniu była łowów historyja krótka:
Zrazu odzew dźwięczący, rześki: to pobudka;
Potem jęki po jękach skomlą: to psów granie;
A gdzieniegdzie ton twardszy jak grzmot: to strzelanie.

Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.”

B.J.J

ostatnia część felietonu już wkrótce…

Czytaj również:

Część 1

Komentarze

komentarzy

Zwierzyna w dzisiejszych czasach została zmuszona przez człowieka do opuszczenia większości swoich naturalnych siedlisk. Oczywiście pomijam tutaj fakt synantropizacji, czyli dostosowania się dzikich zwierząt do życia na terenie miast, co szczególnie upodobały sobie lisy i dziki, nie wspominając o niedźwiedziach i innej zwierzynie łownej. Co więc działoby się, gdybyśmy nie prowadzili tzw. gospodarki łowieckiej, a w szczególności nie dokonywali odstrzału zwierząt łownych. W pierwszej kolejności dotknęłoby to – i tak jest z tym problem – gospodarstwa rolne, zajmujące się uprawą w szczególności zbóż i roślin okopowych, nie wspominając o sadach. Byłoby to podyktowane nadmiernym rozrodem zwierzyny, która w dzisiejszych czasach…

Review Overview

User Rating: 4.88 ( 7 votes)
0
NICE MUSIC

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress