Home / Bez kategorii / Czwarty rok z plemieniem Baganda
Czasami trzeba radzić sobie lampą naftową

Czwarty rok z plemieniem Baganda

Na pewno Afryka przeraża. Już samo to słowo budzi strach. Chyba przez media, które przedstawiają same sensacje, wojny i inne zagrożenia. Samo powiedzenie komuś, że pracuję na misjach w Afryce, od razu budzi reakcję – „Tak? O,  Rany Boskie…” A ja muszę przyznać, zdziwiłem się pozytywnie… O swoich obserwacjach i doświadczeniach pracy w Ugandzie opowiada misjonarz o. Adam Klag.

    Agnieszka Kozłowska:
      Afryka to kontynent bardzo niejednorodny. Jak wygląda życie w Ugandzie, gdzie Ojciec pracuje i czym ten kraj różni się od innych, sąsiadujących z nim krajów?

    o. Adam Klag:
      Trudno mi porównać Ugandę z innymi krajami, bo dobrze ich nie znam. Wiem, że to jeden z biedniejszych krajów we wschodniej Afryce. Wraz z sąsiednimi krajami tworzą wspólnotę – Kenia, Tanzania, teraz dołącza jeszcze Rwanda, Uganda i południowy Sudan. Państwa te chcą stworzyć wspólnotę wschodnio – afrykańską, coś na kształt Unii Europejskiej. Oczywiście do tego jest im jeszcze daleko, ale organizują się właśnie z takim zamiarem.
      Nie można jednak w ogóle porównywać tych krajów, bo tak naprawdę państwa są stworzone sztucznie. W Afryce najważniejsze jest plemię, do którego ktoś należy. Nasze plemię, największe w Ugandzie, to plemię Baganda zamieszkujące Kampalę i jej okolice. W tym mentalnym sensie ono sprawuje teraz rządy. Kiedyś także pobijało inne plemiona, dlatego też plemię Baganda nie cieszy się sympatią wśród innych. Jest ono również uważane za plemię królewskie, wskazują na to również historyczne uwarunkowania.
      Oficjalnym strojem męskim na różne uroczystości kościelne czy państwowe, jest biała, długa tunika prawdopodobnie zapożyczona od muzułmanów i zakładana na nią ciemna marynarka. Kobiety noszą suknię o nazwie „Gomez” różnego koloru (w zależności od okazji) suknie z charakterystycznymi, wysokimi ramionami oraz szerokim pasem. To typowy strój plemienia Baganda.

    Agnieszka Kozłowska:
      Czy w Ugandzie toczone są jeszcze walki między plemionami?

    o. Adam Klag:
      Nie, raczej nie. Jeśli są jakieś konflikty, to bardziej na płaszczyźnie politycznej. Teraz też niemal wszędzie w kraju jest policja i wojsko, a więc oni pilnują porządku i próbują nad nim zapanować. Występują jednak podziały ekonomiczne – Kampala i okolice są najbogatszym regionem kraju. Z innymi walkami plemiennymi się nie spotkałem.

    Agnieszka Kozłowska:
      Czyli granice państw nie mają dla tamtych ludzi tak wielkiego znaczenia?

    o. Adam Klag:
      Nie, najbardziej liczy się plemię. Dopiero gdzieś dalej w ich hierarchii znajduje się państwo. Ludzie bardziej szanują króla niż prezydenta, bo on jest z ich rodu, a prezydent wybierany jest w wyborach na parę lat.

Zapraszamy do Munyonyo
    Agnieszka Kozłowska:
      Kogo więc słuchają? Panuje w tym jakiś dualizm?

    o. Adam Klag:
      Wiadomo – muszą płacić podatki, i przestrzegać praw, ale gdy król przejeżdża przez wioskę, to ludzie stoją wzdłuż drogi, mężczyźni robią pompki, kobiety sprzątają przed władcą, klaszczą, padają twarzą na ziemię.. Król ma oczywiście ochronę policji i swój dwór w Kampali, który można nawet w pewnej części zwiedzać. My jakby do końca tego nie rozumiemy, bo nie mamy takiej osoby, ale dla tamtych ludzi król i jego żona są najważniejsi.

    Agnieszka Kozłowska:
      Jest Ojciec w Afryce od trzech lat. Jak zmieniało się Ojca spojrzenie na ten kontynent, na kraj, w którym Ojciec pracuje?

    o. Adam Klag:
      Na pewno to, co widzimy w mediach, pokazuje dwie skrajności – albo totalną biedę – dzieci bose, brudne z dużymi brzuszkami, albo parki narodowe – piękne egzotyczne zwierzątka i przyrodę… A prawda jest zawsze gdzieś pośrodku. W Ugandzie ludzie żyją normalnie – pracują, dojeżdżają do Kampali, do pracy: do fabryk kawy, herbaty, pracują w hotelach i restauracjach. To też normalne życie. Nie ma też na wolności jakichś dzikich zwierząt. Owszem, czasem zdarzy się spotkać węża, ale jest bardzo duże zaludnienie i ludzie je przeganiają, bo się boją, żeby ich nie ugryzły, żeby się nie zarazić. Nie spotkałem więc jeszcze lamparta… Oczywiście te zwierzęta można zobaczyć w parku narodowym. Na wolności to niemożliwe, chyba że w rejonach słabo zaludnionych i blisko parków narodowych. Są ponoć rejony w Tanzanii czy w Kenii, gdzie można zobaczyć przechodzące słonie, ale nie w Ugandzie, bo jak wspomniałem, zaludnienie jest bardzo duże.

nadesłał: fr. Adam Mutebi Klag OFMConv.

Rozmawiała Agnieszka Kozłowska (Sekretariat Misyjny Franciszkanów w Krakowie)

kolejna część wywiadu już wkrótce…

Komentarze

komentarzy

Na pewno Afryka przeraża. Już samo to słowo budzi strach. Chyba przez media, które przedstawiają same sensacje, wojny i inne zagrożenia. Samo powiedzenie komuś, że pracuję na misjach w Afryce, od razu budzi reakcję – „Tak? O,  Rany Boskie…” A ja muszę przyznać, zdziwiłem się pozytywnie… O swoich obserwacjach i doświadczeniach pracy w Ugandzie opowiada misjonarz o. Adam Klag. Agnieszka Kozłowska:Afryka to kontynent bardzo niejednorodny. Jak wygląda życie w Ugandzie, gdzie Ojciec pracuje i czym ten kraj różni się od innych, sąsiadujących z nim krajów? o. Adam Klag: Trudno mi porównać Ugandę z innymi krajami, bo dobrze ich nie znam. Wiem,…

Review Overview

User Rating: 4.89 ( 6 votes)
0
NICE MUSIC

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress