Home / Bez kategorii / Czwarty rok z plemieniem Baganda cz.3
Pozdrowienia z równika

Czwarty rok z plemieniem Baganda cz.3

Ostatnia część wywiadu z o. Adamem Klagiem

    Agnieszka Kozłowska:
      A jak jesteście postrzegani jako misjonarze, jako ludzie biali?

    o. Adam Klag:
      Na terenie parafii jesteśmy bardzo szanowani. Jeżeli ludzie nas znają jako „father” , to kobiety i dzieciklękają przed nami nawet na dwa kolana – taką mają kulturę. Podobnie okazują cześć przed mężczyznami, przed księdzem, przed nauczycielem… Nie spotkałem się więc z jakimś złym słowem czy z wyzwiskami, tak jak to niestety bywa w Polsce. Ludzie tym bardziej szanują księży, bo wiedzą, że my jesteśmy tam dla nich. Wiedzą, że misjonarz przyjechał z jedną walizką i z jedną walizką wróci. Oczywiście są świadomi przeszłości, uczą się w szkole historii, wiedzą o niewolnictwie. Wiedzą też, co robili brytyjscy kolonizatorzy. Wiedzą jednak, że my jesteśmy Polakami i kojarzą nas też ściśle z Janem Pawłem II. To bardzo silne odniesienie.
      Ludzie mają w Ugandzie taką świadomość, że biały to ten, który ma pieniądze i niestety próbują to wykorzystać . Bywa, że oszukują, ale szanują nas. Trzeba zawsze uważać – jeden z naszych braci miał wypadek i okradli go z telefonu i z butów, zamiast udzielić pomocy, bo leżał na ulicy. Trzeba też wiedzieć, że gdy się kogoś potrąci samochodem, to nie można mu samemu pomagać, tylko trzeba pojechać po policję i wrócić z ochroną, bo mogą zabić, tego, który chce udzielić pomocy. Kiedy widzą, że ktoś kogoś potrącił albo zabił na ulicy, to mogą zastosować prawo odwetu. Zginęło tak nawet kilku misjonarzy. m.in. w Kongo, gdy próbowali udzielić poszkodowanemu pomocy. I nieważne jest, czy to kierowcy dziecko wybiegło pod koła… Jest zasada – potrąciłeś – mogę Cię zabić. Jest wiele takich rzeczy, o których należy wiedzieć wcześniej, żyjąc w Ugandzie…

    Agnieszka Kozłowska:
      Na przykład?

    o. Adam Klag:
      Niestety na przykład o czarownikach w Ugandzie. Codziennie statystycznie ginie jedno małe dziecko prawdopodobnie przeznaczone na ofiarę. Dlatego ludzie przebijają uszy dzieciom, bo wówczas człowiek już jest czymś skażony, a czarownik potrzebuje nieskazitelnego dziecka. To są jeszcze niestety takie pogańskie zwyczaje. Także albinosi w krajach Afrykańskich, np. w Tanzanii mają trudną sytuację, ponieważ często czarownik potrzebuje albinosa… Kiedyś, gdy z czarnych rodziców urodziło się białe dziecko, wynoszono je do lasu na pożarcie zwierząt, a teraz są poszukiwani przez czarowników.

    Agnieszka Kozłowska:
      I te praktyki są powszechnie tolerowane?

    o. Adam Klag:
      Nie. Czasem policja złapie jakiegoś tam czarownika, zrobią jakiś pokazowy proces… Jasne, że to jest nielegalne, ale w Ugandzie jeszcze długa droga do jakiejś praworządności, uczciwości czy sprawiedliwości.
      Ale tak jak powiedziałem, ludzie są tam szczęśliwi, lubią się spotykać. Jest to społeczeństwo inne niż nasze. Dzieci na ogół dzielą się tym, co mają. Jeśli dostaną cukierka, dzielą go na części, żeby podzielić się z rodzeństwem. Muszą się dzielić, bo w Afryce da się przetrwać tylko w grupie. W rodzinie, w klanie. Samemu jest bardzo ciężko. Tak jak mówi Pismo Święte – życie wdów i sierot było bardzo trudne . Tak właśnie jest w Ugandzie, bo gdy wdowa ma dzieci i jest sama, to nie ma środków utrzymania. Często też jest tak, że po śmierci męża musi wrócić do swojego rodzinnego domu, bo z domu męża ją wyganiają.

Na terenie sanktuarium Munyonyo rośnie kawa
    Agnieszka Kozłowska:
      Kobiety raczej nie pracują zawodowo?

    o. Adam Klag:
      Rzadko. Pracują w domach, opiekują się dziećmi albo hodują coś w ogródku. Czasem pracują też gdzieś w mieście, w fabrykach, ale te, które mieszkają na wsiach raczej pozostają w domu. Przeciętnie Ugandyjka ma minimum siedmioro dzieci, tak więc ma co robić.

    Agnieszka Kozłowska:
      Czy w Ugandzie jest dużo sierot?

    o. Adam Klag:
      Bardzo dużo, bo 10% społeczeństwa zarażone jest wirusem HIV. Stąd też dużo sierot. Rodziny oczywiście przygarniają te dzieci, ale często nie są już w stanie tego robić. Prowadzimy obecnie adopcję na odległość, a może kiedyś wybudujemy jakiś ośrodek dla dzieci ulicy czy po prostu dom dla sierot. Takie mamy dalsze plany, bo jak na razie budujemy kościół, ale jeśli będzie błogosławieństwo Boże i ofiarność ludzka to można zrobić naprawdę wiele dobrych rzeczy.

    Agnieszka Kozłowska:
      Czy w krajach afrykańskich wspomniany temat HIV i AIDS jest tematem tabu? Czasem taki obraz tego problemu możemy zobaczyć w mediach…

    o. Adam Klag:
      U nas nie. W Matugga dwa trzy razy w roku robione są badania, przyjeżdża taka ekipa lekarzy z Kampali i każdy może zbadać sobie krew. Nie ma żadnego tabu. Uganda miała ostatnio najlepsze wyniki w zwalczaniu AIDS. Przez edukację i przez promowanie wstrzemięźliwości. Teraz natomiast fundacje międzynarodowe i farmaceutyczne naciskają na Ugandę i niestety jest coraz gorzej. Właśnie przez takie metody jak propagowane prezerwatywy, brak wstrzemięźliwości i wyznawaną zasadę „róbta co chceta” . To wszystko prowadzi do większych zarażeń. Dlatego osobiście myślę, że nie warto pomagać wszystkim fundacjom, które spotykamy w telewizji czy w Internecie. Myślę, że większość takich świeckich fundacji – które wprawdzie wybudują jakąś szkołę – to w większości organizacje proaborcyjne, które przyczyniają się – świadomie lub nie – do wzrostu zarażeń wirusem HIV.

    Agnieszka Kozłowska:
      I te organizacje przy okazji realizacji projektu propagują właśnie taki styl życia?

    o. Adam Klag:
      Tak jest. O tym się nie mówi, dlatego myślę, że każdą złotówkę, którą dajemy trzeba sprawdzić. Ważne jest, komu ją dajemy. Bo to są często te znane organizacje, które mają reklamy w telewizji. Nie chcę podawać konkretnych nazw, ale często tak to funkcjonuje. Jedna z organizacji przywiozła kiedyś artykuły spożywcze typu mąką czy kasza do wioski na północy. Wszyscy się cieszyli, robili zdjęcia, akcja została nagłośniona w mediach. Rok później znowu przyjechali z jedzeniem w ramach tej akcji, ale tym razem mężczyźni z tej wioski przywitali ich z maczetami, mówiąc, by odjechali, bo nie chcą tego przyjąć. Gdy ludzie z organizacji zapytali dlaczego, oni odpowiedzieli, po tym jedzeniu nie mogą mieć dzieci…
      Słyszy się o redukcji liczby ludności na świecie… Widać dokonywana jest ona czasem przy okazji takich działań. A mieszkaniec Afryki nie pójdzie się bronić, walczyć do sądu, bo nie ma pieniędzy. Poza tym nie wiadomo do końca, kto konkretnie w danej organizacji za tym stoi. Naprawdę najbardziej godne zaufania są organizacje kościelne i misjonarze, którzy organizują taką pomoc. A te wielkie organizacje które się głośno reklamują warto zawsze sprawdzić – co robią, poczytać ich statuty, zwrócić uwagę na to, co i kogo wspierają, aby po prostu nie pomagać w zabijaniu dzieci nienarodzonych czy przyczyniać się do zmniejszenia populacji ludności, co już w ogóle jest absurdem.
      Podam inny przykład : Uganda, w ogóle wschodnia Afryka jest przeciwna homoseksualizmowi. I mówią o tym wprost zarówno marszałek parlamentu jak i posłowie, którzy jeżdżą po świecie. Od tego momentu, większość fundacji europejskich wstrzymuje dla kraju dotacje. Przez to, że Ugandyjczycy są przeciwni homoseksualizmowi i jego promocji na terenie ich kraju, to niestety wstrzymywane są fundacje nawet w Kościele. Gdy ktoś z Ugandy chce napisać jakiś projekt unijny czy starać się o jakieś dofinansowanie, to jest bardzo ciężko. Od Ugandy stopniowo odcinane są tego typu źródła pomocy. Myślę jednak, że nawet przez takie działania fundacje nie zmienią postawy Ugandyjczyków wobec takich zjawisk. Rodzina jest tu główną jednostką społeczeństwa i myślę, że na szczęście nieprędko się to zmieni.

nadesłał: fr. Adam Mutebi Klag OFMConv.

Rozmawiała Agnieszka Kozłowska (Sekretariat Misyjny Franciszkanów w Krakowie)

czytaj również:

Część 1 wywiadu Część 2 wywiadu

Komentarze

komentarzy

Ostatnia część wywiadu z o. Adamem Klagiem Agnieszka Kozłowska:A jak jesteście postrzegani jako misjonarze, jako ludzie biali? o. Adam Klag: Na terenie parafii jesteśmy bardzo szanowani. Jeżeli ludzie nas znają jako „father” , to kobiety i dzieciklękają przed nami nawet na dwa kolana - taką mają kulturę. Podobnie okazują cześć przed mężczyznami, przed księdzem, przed nauczycielem… Nie spotkałem się więc z jakimś złym słowem czy z wyzwiskami, tak jak to niestety bywa w Polsce. Ludzie tym bardziej szanują księży, bo wiedzą, że my jesteśmy tam dla nich. Wiedzą, że misjonarz przyjechał z jedną walizką i z jedną walizką wróci. Oczywiście…

Review Overview

User Rating: 4.9 ( 4 votes)
0
NICE MUSIC

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress