Home / Przyroda / Fauna / Bydło – zwierzę wszechstronnego użytku

Bydło – zwierzę wszechstronnego użytku

Krowa – zwierzę od zawsze związane w polską wsią, kojarzące się z zielonymi pastwiskami
i dające mleko, które dziś najczęściej znajdujemy w kartonach na półkach sklepowych. Niewielu jednak wie, a już z pewnością nie wie najmłodsze pokolenie, że poczciwe krasule jeszcze nie tak dawno wykorzystywane były jako zwierzęta pociągowe.
Trzeba wiedzieć, że gmina Łukowica należała dawniej do zaboru austriackiego, panowała tutaj bieda, a duże rozdrobnienie gospodarstw wiejskich wymuszało na ludności wyciąganie maksymalnych korzyści z hodowli krów. Na naszych terenach występowało bydło czerwone polskie – twarde i odporne na choroby, chociaż niezbyt wielkie.

krowa Foto: Bogdan Łuczkowski

W małych łukowickich gospodarstwach krowy dawały nie tylko mleko i mięso, ale również używane były do wszelakich prac polowych, począwszy od tych zaczynających się wczesną wiosną, kończąc na pracach jesiennych. I nie mam tutaj na myśli czasów średniowiecznych,
czy historii sprzed stu lat. Tak naprawdę szeroko pojęta cywilizacja wraz z elektrycznością wkroczyła na tereny naszej gminy dopiero po II wojnie światowej. Sam pamiętam czasy zaprzęgania krów w jarzmo do orki czy zwożenia siana. Dziś taki widok jest bardzo rzadki, choć w gospodarstwie moich rodziców praktykę tę wciąż się wykorzystuje, choć już w dużo mniejszym stopniu niż przed laty. Obecnie krów używamy tylko do oborywania ziemniaków
i posługujemy się przy tym identycznymi narzędziami, jakie zastosowalibyśmy w przypadku konia: homonto, jarzmica, puzek. Najcięższe roboty polowe np. orkę, wymagające większej siły pociągowej, wykonywano przy użyciu dwóch krów zaprzężonych w jarzmo i tutaj sytuacja już nieco się komplikowała. Do takiej pracy potrzebujemy bowiem zwierząt całkiem pojętnych,
bo sterowanie i wydawanie poleceń krowom w jarzmie nie jest najłatwiejsze. Poza tym wystraszone krasule są dosyć szybkie i niebezpieczne, dlatego trzeba wiedzieć, jak je poskromić, jak właściwie się z nimi obchodzić.
Z pracą krów związanych jest wiele słów występujących w naszej gwarze, które niestety już wychodzą z użytku. Dziś, pytając dziecka, co to jest hramoto, lennik, zatka, jarzmo, bruzda, trudno liczyć na odpowiedź. I choć hodowla bydła na kilkuhektarowych gospodarstwach mija się z szeroko pojętą ekonomią, ja nie potrafię wyobrazić sobie modyńskich czy skiełkowych łąk bez pasących się krów.
Komuś może się wydawać, że jest to wyraz zacofania. Ja jednak uważam, że jest to praktyka, którą należy podtrzymywać. Niewiele jest już bowiem takich miejsc w Polsce, gdzie wciąż można zobaczyć pracujące krowy czy konie.
Czasy, gdy młodzi chłopcy i dziewczęta wypasali bydło na leśnych polanach, a krowy ciągnęły wozy, dawno już przeminęły. Warto jednak o tym pamiętać, bo to historia naszych przodków,
a tym samym i nas samych.


Marcin Talarczyk

Komentarze

komentarzy

Krowa – zwierzę od zawsze związane w polską wsią, kojarzące się z zielonymi pastwiskami i dające mleko, które dziś najczęściej znajdujemy w kartonach na półkach sklepowych. Niewielu jednak wie, a już z pewnością nie wie najmłodsze pokolenie, że poczciwe krasule jeszcze nie tak dawno wykorzystywane były jako zwierzęta pociągowe. Trzeba wiedzieć, że gmina Łukowica należała dawniej do zaboru austriackiego, panowała tutaj bieda, a duże rozdrobnienie gospodarstw wiejskich wymuszało na ludności wyciąganie maksymalnych korzyści z hodowli krów. Na naszych terenach występowało bydło czerwone polskie – twarde i odporne na choroby, chociaż niezbyt wielkie. Foto:…

Review Overview

User Rating: 4.74 ( 4 votes)
0
NICE MUSIC

About admin

admin

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress