Home / Autostop / Autostop cz. 3

Autostop cz. 3

Autostop cz. 3

Dzień drugi, 28.12.2013r.

Była chyba czwarta nad ranem, gdy Darek wpadł uradowany do namiotu budząc mnie i ponaglając, bym szybko się spakował. Właśnie rozmawiał z kierowcą, który zabierze nas tirem do Hiszpanii. Niedowierzając takiemu zbiegowi okoliczności ospale wstawałem, lecz determinacja Darka utwierdziła mnie w przekonaniu, że to prawda. Wilku skomentował : „Wiedziałem, że Darek nie odpuści i od bladego świtu będzie łapał stopa”. Rzeczywiście tak było. Dariusz, gdy my jeszcze spaliśmy, poszedł ogrzać się do pobliskiego CPN-u. Gdy nabrał energii po nocy w surowych warunkach, zaczął rozmawiać z kierowcami, którzy przygotowywali się do wyjazdu w dalszą trasę. I znalazł chętnego.
Spakowaliśmy nasz ekwipunek i udaliśmy się we dwójkę do kierowcy, który miał nas zabrać do słonecznej Hiszpanii. Po przyjściu do CPN-u spotkało nas rozczarowanie. „Naszego” kierowcy tam nie było. Przez ten pośpiech Darek stracił z oczu biały tir kierowcy. Atmosfera się zagęszczała, gdyż umknęła nam taka okazja, przede wszystkim przez moją opieszałość. Po chwili Darek zauważył jednak upatrzony wcześniej samochód. Podeszliśmy do niego z bagażami. Wywiązała się rozmowa z kierowcą, który wyjechał z myjni. Wprowadziliśmy go w lekką konsternację, gdyż miał ochotę wziąć nas, ale nigdy wcześniej nie wiózł autostopowiczów, a tu nagle dwóch gości chce mu się wpakować do kabiny. Jednak po rozmowie z nami, (chyba zrobiliśmy na nim dobre wrażenie), kazał nam wrzucić swoje bagaże na pakę i zaczekać chwilę, aż się umyje. Za kilkadziesiąt minut mieliśmy wyruszyć razem do Hiszpanii.
Satysfakcja, niedowierzanie i docenienie zawziętości Darka towarzyszyło mi w tamtej chwili. Przed wejściem do tira porozmawialiśmy jeszcze chwilę z Majkelem i Wilkiem, życząc im podobnego szczęścia. Skoro trafiła nam się taka okazja, nie mogliśmy z niej zrezygnować. Jak się później okazało, nasi koledzy mieli straszne problemy ze złapaniem stopa i opuszczeniem tamtego miejsca, w którym nasze drogi rozeszły się na dłużej.
Słońce wschodziło, a my, jak często podkreślał kierowca Tomek, „z każdym obrotem koła byliśmy bliżej celu”. Wtedy też sobie uświadomiłem, że pierwszy raz jestem w kabinie tira i że łóżka piętrowe są nie tylko w akademiku. Dotarło do mnie, że jadę „autostopem” na koniec Europy. Po tak mroźnej, ciężkiej nocy miło było w końcu przez dłuższy czuć ciepło i toczyć interesujące debaty.

Autostop cz. 3 W takich okolicznościach wyruszyliśmy w podróż razem z Tomkiem po mandarynki. Gdy dowiedzieliśmy się o tym, gdzie jedzie, nie potrafiliśmy ukryć naszej radości, gdyż cel jego podróży – Murcia zlokalizowana jest tylko 200 km od Almerii. Tomek od razu opisał nam, jak będzie przebiegać nasza wspólna podróż. On jako kierowca tira musi mieć długie przerwy, zazwyczaj dziewięciogodzinne, więc jeśli chcemy z nim jechać, musimy przygotować się na postoje, chyba że znajdziemy innego, bardziej odpowiadającego nam „stopa”. Jak się później okazało, nasz kierowca jechał z… Krakowa, a pochodził z Kutna. Gdy to usłyszeliśmy, więź między nami od razu się zacieśniła. Zaczęliśmy rozmawiać o mieście Kraka, a także o wszelkich innych rzeczach. Po kilku godzinach dojechaliśmy „na pierwszą pauzę” do naszych zachodnich sąsiadów. Było popołudnie, więc aby nie przeszkadzać Tomkowi, chcieliśmy opuścić kabinę. Zatrzymał nas jednak, gdyż nie wybierał się na drzemkę. Wtedy też nastąpił przełomowy moment w naszej znajomości – napiliśmy się polskiego piwa. Z ust naszego kierowcy padły również bardzo mocne słowa: „Jak się położę spać, to mnie nie zadźgajcie”. Były to oczywiście żarty.
Wiedząc, że mamy przed sobą dziewięć godzin pauzy, wyszliśmy na niemiecki MOP i… podziwialiśmy rosnące tuż za ogrodzeniem autostrady młode brzozy. Dalej były tylko pola i pola. W pobliżu nie było żadnej wioski. Jedyną atrakcją na parkingu były ławeczki, na których mogliśmy czasami usiąść i odpocząć przed walką z silnie wiejącym wiatrem. To w tym miejscu zaczęły się kalkulacje, kiedy ewentualnie dotrzemy do Hiszpanii. Rozmyślaliśmy, czy zdążymy z Tomkiem dojechać do naszego celu na Sylwestra, czy jednak powinniśmy złapać inną okazję. Po przeanalizowaniu różnych rozwiązań, poczekaliśmy do godziny 23, by razem z Tomkiem podążać w kierunku Almerii…

Bogdan Łuczkowski

Czytaj również:

Skąd taki pomysł? Dzień pierwszy

Komentarze

komentarzy

Dzień drugi, 28.12.2013r. Była chyba czwarta nad ranem, gdy Darek wpadł uradowany do namiotu budząc mnie i ponaglając, bym szybko się spakował. Właśnie rozmawiał z kierowcą, który zabierze nas tirem do Hiszpanii. Niedowierzając takiemu zbiegowi okoliczności ospale wstawałem, lecz determinacja Darka utwierdziła mnie w przekonaniu, że to prawda. Wilku skomentował : „Wiedziałem, że Darek nie odpuści i od bladego świtu będzie łapał stopa”. Rzeczywiście tak było. Dariusz, gdy my jeszcze spaliśmy, poszedł ogrzać się do pobliskiego CPN-u. Gdy nabrał energii po nocy w surowych warunkach, zaczął rozmawiać z kierowcami, którzy przygotowywali się do wyjazdu w dalszą trasę. I…

Review Overview

User Rating: 4.9 ( 2 votes)
0
NICE MUSIC

About Bogdan Łuczkowski

Bogdan Łuczkowski
Urodziłem się 13.01.1988 w Limanowej. W latach 1995 – 2001 uczęszczałem do Szkoły Podstawowej w Roztoce, potem kontynuowałem naukę w Gimnazjum w Łukowicy. W latach 2004-2007... więcej...

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress