Home / Bez kategorii / Zwyczaje pogrzebowe w Łukowicy cz.10

Zwyczaje pogrzebowe w Łukowicy cz.10

Zabiegi wykonywane po śmierci (część 1)

Moi Drodzy, rozpoczynamy kolejny dział zwyczajów pogrzebowych, który tym razem składać się będzie z artykułów traktujących o czynnościach wykonywanych już po śmierci.
Po odejściu człowieka nagle łączą się ze sobą dwa światy – świat żywych i świat zmarłych, a granicę między nimi wyznacza sam nieboszczyk. Pojawia się zatem dwuznaczny stosunek wobec niego – z jednej strony chęć zatrzymania go w obrębie społeczności, z drugiej zaś strach, unikanie kontaktu i dążenie do uwolnienia się od zmarłego. W czasie przebywania ciała w domu wykonywanych jest wiele symbolicznych czynności i gestów zabezpieczających, wyłączających i pomagających zmarłemu przejść do innego świata. To one będą tematem tego i przyszłych artykułów tej serii.
Jeżeli do chorego mieszkańca Łukowicy nie zdążył przybyć ksiądz lub kiedy śmierć nastąpiła niespodziewanie, należy i tak niezwłocznie posłać po duchownego. Najstarsi rozmówcy, pamiętający jeszcze czasy przedwojenne, wspominali, że dawniej kiedy zgon przychodził nagle w nocy, ksiądz rzadko udawał się do nieboszczyka, odsyłając tylko furmana z przykazaniem dla rodziny zmówienia przy zmarłym żalu za grzechy. Urodzeni jednak w latach 40. i dalej, wracając pamięcią do przeszłych wydarzeń, twierdzili, że odkąd sobie przypominają, księża już zawsze udawali się do zmarłego. Nawet po zgonie ksiądz może dokonać ostatniego namaszczenia dopóki człowiek ,,jes jesce ciepły”: ,,Downi to pomiyntom susiod tu umorł, jo zem jesce mały boł, to posłałi tego furmona, ale ksiudzowi sie nie widzioło jechać w środku nocy, to godali ze żal za grzechy zmówić kozoł … ale późni to ta jus jeździli normalnie, bo to trzeba dać to namaszczenie”.
Bardzo ważną kwestią było i nadal jest powiadomienie rodziny i sąsiadów o śmierci bliskiego. Problem ten na przestrzeni badanych lat ulegał zmianom i dzisiaj pewne praktyki pamiętają już tylko ci urodzeni w latach przedwojennych. Zgodnie z biegiem czasu zacznijmy zatem od tych najwcześniejszych.
Jako że dawniej trumny były wykonywane w zakładach stolarskich, produkt uboczny podczas ich wykonywania stanowiły wióry. Mieszkańcy Łukowicy kładli garść takich wiór przyciśniętych kamieniem pod kapliczkami, przy drodze tak, aby każdy przechodzień zobaczywszy je mógł zmówić Wieczne Odpoczywanie za niedawno zmarłego. Następnie wióra nie były w żaden sposób zbierane i usuwane, leżały w danym miejscu dopóki nie rozniósł ich wiatr.
Dodatkowym zawiadomieniem dla reszty wsi było tzw. podzwonne, niewątpliwie o większym zasięgu niż wióry. Henryk Biegeleisen, wielki polski historyk i etnograf, podaje w swej pracy, że ,,dusza zmarłego nie znajdzie drogi do miejsca jej naznaczonego lecz włóczyć się będzie po tym świecie tak długo, dopóki nie uderzą na nią we dzwony”1. Zatem w dniu śmierci po poinformowaniu księdza o zgonie mieszkańca, biło się w dzwony znajdujące się na wieży kościelnej, co ponoć stanowiło nie lada koszt dla rodziny: ,,Jak umor to sie sło i godali płaciło sie tak zwane podzwonne i zaroz jak sie to usłysało to sie pytali kto to umor”.
Bez wątpienia najbardziej rozpowszechnioną formą zawiadamiania o śmierci było podawanie tej wiadomości z ust do ust: ,,Downi to łot chołpy do chołpy se podawali”. Do krewnych mieszkających dalej od domu rodzinnego, wysyłano zaś telegramy: ,,Sło sie na poczto i nadawało telegram, ze umar ton i ton, pogrzeb w tym i w tym dniu”. O ile bliscy zmarłego starają się ze swojej strony powiadomić rodzinę o tym przykrym wydarzeniu, o tyle na terenie wsi najczęściej wyręczają ich sąsiedzi. Zazwyczaj rodzina informuje tylko najbliższe sąsiedztwo, które, chcąc odciążyć krewnych nieboszczyka pogrążonych w żałobie od tego bolesnego obowiązku, przekazuje dalej tą smutną wiadomość.
Kolejno pojawiły się klepsydry. Już w drugiej połowie XX wieku spopularyzowało się wywieszanie klepsydr: ,,Kiedysi to ino zwykło kortko zawiesili, koj na drzewie, ale to tyz nie kozdy robił”. Początkowo umieszczano je na większych drzewach położonych jak najbliżej głównej drogi, a odkąd w Łukowicy stworzono tablicę ogłoszeniową, zawiesza się je także i na niej.
Na zakończenie, idąc dalej tropem ustnych podań, nie należy zapomnieć o stosunkowo nieodległej metodzie zawiadamiania o zgonie mieszkańców podczas niedzielnych ogłoszeń parafialnych. Księża informują wtedy jacy parafianie w danym tygodniu odeszli od nas do wieczności.

Agnieszka Gamoń

1 H. Biegeleisen, Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego, Warszawa 1930, s. 53-54.

Czytaj również:

Umieranie (część 1) Umieranie (część 2) Umieranie (część 3)Umieranie (część 4)

Komentarze

komentarzy

Zabiegi wykonywane po śmierci (część 1) Moi Drodzy, rozpoczynamy kolejny dział zwyczajów pogrzebowych, który tym razem składać się będzie z artykułów traktujących o czynnościach wykonywanych już po śmierci. Po odejściu człowieka nagle łączą się ze sobą dwa światy – świat żywych i świat zmarłych, a granicę między nimi wyznacza sam nieboszczyk. Pojawia się zatem dwuznaczny stosunek wobec niego – z jednej strony chęć zatrzymania go w obrębie społeczności, z drugiej zaś strach, unikanie kontaktu i dążenie do uwolnienia się od zmarłego. W czasie przebywania ciała w domu wykonywanych jest wiele symbolicznych czynności i gestów zabezpieczających, wyłączających i pomagających zmarłemu przejść…

Review Overview

User Rating: 4.9 ( 6 votes)
0
NICE MUSIC

About Agnieszka Gamoń

Agnieszka Gamoń
Mimo, że urodziłam się w Limanowej, większość swojego życia spędziłam jednak na Śląsku. W wieku 16 lat przeprowadziłam się do Łukowicy i rozpoczęłam edukację w II Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Sączu. Uczęszczanie do klasy humanistycznej ... więcej...

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress