Home / Kultura i sztuka / Zwyczaje łukowickie cz.2

Zwyczaje łukowickie cz.2

Nie taka śmierć straszna, jak ją malują, czyli wstęp do zwyczajów pogrzebowych w Łukowicy

    Wszystko zaczęło się od mojej ciekawości. Od zawsze zastanawiało mnie, jak było dawniej.
    Zainteresowanie to zaprowadziło mnie zarówno na studia historyczne, jak i wielokrotnie wyłaniało się podczas luźnych pogawędek z babcią. To ona ożywiała moją wyobraźnię, opowiadając mi historyjki z minionych lat i to dzięki niej pojawił się w mojej głowie pomysł napisania pracy na podstawie wspomnień mieszkańców Łukowicy.

Aby uściślić zakres mej pracy, postanowiłam skupić się na jednym tylko zagadnieniu. Pod wpływem wielu czynników, wybór padł ostatecznie na temat śmierci i pogrzebów. Sama wielokrotnie byłam świadkiem kultywowania zwyczajów pogrzebowych w każdej z ich faz.

Poza tym śmierć w małych miejscowościach od zawsze była sprawą szeroko komentowaną i poruszaną w rozmowach, zwłaszcza dawniej, kiedy wieś niczym innym nie żyła i nie interesowała się tak bardzo, jak właśnie pogrzebami mieszkańców. W końcu na wsi wszyscy się znają i kostucha zabierała nam czy to członka rodziny, czy sąsiada naszego domu, pola, znajomego z pracy, z ławki kościelnej, zawsze kogoś, kogo kojarzyliśmy choćby z widzenia.

Łukowickie zwyczaje

fot.Adam Matusiak

A po zgonie następował cały szereg niezwykle ciekawych obrzędów i zwyczajów, które miały ułatwić odejście człowieka, a jego rodzinie pozwolić na spokojne przejście przez ten trudny okres. Dlatego też, jak każda wspólnota, tak i nasza łukowicka, wykonywała wytworzone przez lata rytuały, mające za zadanie ,,odczarowanie” strasznej śmierci, zabierającej nam na zawsze naszych bliskich.

Jako że do tej pory nie powstało żadne studium traktujące o zwyczajach pogrzebowych w naszej gminie, postanowiłam zbadać to zjawisko, przeprowadzając wywiady z mieszkańcami.

Celem mojej pracy było zaobserwowanie zmian, jakie na przestrzeni lat zaszły w tychże zwyczajach. Dobierając więc osoby do wywiadów, kierowałam się przede wszystkim ich datą urodzenia, starając się, by pochodziły one z rożnych grup wiekowych. Udało mi się stworzyć szeroki przedział czasowy, rozpoczynając od tych urodzonych w pierwszych dziesięcioleciach ubiegłego wieku, kończąc na mieszkańcach, którzy przyszli na świat w latach 70.

Fakt, że moja rodzina wywodzi się z Łukowicy pozwolił mi zyskać wielu rozmówców, bo traktowana jako tutejsza, byłam życzliwie przyjmowana w ich domach. Z drugiej jednak strony, nie wychowana w miejscowej kulturze, mogłam obiektywnie spojrzeć na badane przeze mnie zwyczaje oczami obserwatora z zewnątrz. Prawie każdy bowiem mieszkaniec, zakorzeniony w tutejszych tradycjach, rozpoczynał rozmowę słowami ,,W pogrzebach to nic się nie zmieniło, tak samo jest jak i było”. Co ciekawe, po skończonym wywiadzie przyznawano mi jednak rację ,,Rzeczywiście, strasznie dużo się pozmieniało …”. A co? O tym już w kolejnych numerach.

Korzystając z okazji, pragnę bardzo serdecznie podziękować wszystkim moim rozmówcom za chęć spotkania, okazaną mi życzliwość, pomoc, a przede wszystkim za wspomnienia, otwartość i zaufanie, bo każde moje pytanie często wiązało się z przytaczaniem bardzo osobistych historii.

W następnym numerze zaczniemy już naszą podróż w przeszłość, którą rozpoczną znaki zapowiadające śmierć.

 

Agnieszka Gamoń

fot.Adam Matusiak

Czytaj więcej artykułów:

Zwyczaje łukowickie cz.1Zwyczaje pogrzebowe w Łukowicy cz.3Zwyczaje pogrzebowe w Łukowicy cz.4

Komentarze

komentarzy

Nie taka śmierć straszna, jak ją malują, czyli wstęp do zwyczajów pogrzebowych w Łukowicy Wszystko zaczęło się od mojej ciekawości. Od zawsze zastanawiało mnie, jak było dawniej. Zainteresowanie to zaprowadziło mnie zarówno na studia historyczne, jak i wielokrotnie wyłaniało się podczas luźnych pogawędek z babcią. To ona ożywiała moją wyobraźnię, opowiadając mi historyjki z minionych lat i to dzięki niej pojawił się w mojej głowie pomysł napisania pracy na podstawie wspomnień mieszkańców Łukowicy. Aby uściślić zakres mej pracy, postanowiłam skupić się na jednym tylko zagadnieniu. Pod wpływem wielu czynników, wybór padł ostatecznie na temat śmierci i pogrzebów. Sama wielokrotnie byłam…

Review Overview

User Rating: 4.3 ( 9 votes)
0
NICE MUSIC

About Agnieszka Gamoń

Agnieszka Gamoń
Mimo, że urodziłam się w Limanowej, większość swojego życia spędziłam jednak na Śląsku. W wieku 16 lat przeprowadziłam się do Łukowicy i rozpoczęłam edukację w II Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Sączu. Uczęszczanie do klasy humanistycznej ... więcej...

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress