Home / Bez kategorii / Drużbowanie

Drużbowanie

Druga strona wywiadu

    Iwona Cichoń:
      W dzisiejszych czasach nadal organizuje się konkursy dla drużbów. Zdobył Pan wiele wyróżnień oraz dyplomów. Mógłby Pan wymienić swoje największe osiągnięcia.

    Jan Lorek:
      Brałem udział w kilku konkursach śpiewaków ludowych i drużbów weselnych.
      W każdym z nich zdobyłem jedną z nagród. Aczkolwiek, najważniejszy konkurs w branży drużbów weselnych organizowany był do tej pory w czasie, który kolidował z moim planami prywatnym lub zawodowym. Dodatkowo uczestniczę w konkursach gwary ludowej, a są nimi Limanowska Słaza, Lachowskie Godonie i Sabałowe Bajania.

    Iwona Cichoń:
      Pana ulubiona przyśpiewka?

    Jan Lorek:
      Do moich ulubionych przyśpiewek należy tak zwana obgrywka, czyli witanie gości. Śpiewając ją muszę wymyślić w jednej chwili zwrotkę lub dwie o kimś, w taki sposób, by wszystkich rozbawić. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie reakcja adresata tej piosenki. Takie przyśpiewki to dla mnie największe wyzwanie.

    Iwona Cichoń:
      Śpiewanie może być bardzo piękne, ale wiążą się z nim także konsekwencje zdrowotne. Czy nie miał Pan nigdy problemów z głosem?

    Jan Lorek:
      W dzisiejszych czasach praca drużby wygląda inaczej niż dawniej – w trakcie wesela śpiewa się mniej. Dlatego nie odczuwam zmęczenia głosu tak bardzo, jak choćby na początku mojego drużbowania. Problem stanowi nierzadko komfort lokali weselnych. Chodzi o klimatyzację. Jeżeli temperatura na zewnątrz wynosi 30ºC, a ja jestem zmuszony śpiewać bezpośrednio przy klimatyzatorze, dochodzi do swego rodzaju szoku termicznego. To właśnie było kilka razy przyczyną moich problemów głosowych. Po weselu musiałem leczyć gardło.

    Iwona Cichoń:
      Jak Pana rodzina reaguje na weselne występy? Jest z Pana dumna?

    Jan Lorek:
      W mojej najbliższej rodzinie do mojego drużbowania każdy przyzwyczajał się stopniowo, ponieważ śpiewałem już jako kawaler. Z czasem drużbować zaczęli również żonaci, więc pomyślałem – dlaczego miałbym przestać robić coś, co po pierwsze lubię, a po drugie, nie ukrywam, jest też źródłem dodatkowego zarobku. Kolejnym powodem „rządzenia” przeze mnie weselami, jest fakt, iż moja żona bardzo ceni i bierze czynny udział w tradycjach ludowych. Ona wie, że skoro do tej pory jestem proszony przez ludzi, abym to robił, to widocznie jestem w tym dobry. Pewnie jest ze mnie dumna.

    Iwona Cichoń:
      Jakie są Pana plany na przyszłość – zamierza Pan pożegnać się z drużbowaniem czy jeszcze wiele wesel przed Panem?

    Jan Lorek:
      Jeśli chodzi o zakończenie mojej kariery drużby, nie nadszedł na to czas. Przede wszystkim dlatego, że zależy mi na jak najdłuższym utrzymaniu tej tradycji. Chyba jeszcze przez chwilę uda mi się to, ponieważ mam już zamówienia na przyszłe dwa lata.

Z Janem Lorkiem rozmawiała
Iwona Cichoń

Komentarze

komentarzy

Jan Lorek, urodzony 14.06.1973 r. w  Łącku. Wychowałem się w Brzeznej koło Podegrodzia, od 17 lat mieszkam w Przyszowej. Iwona Cichoń:Witam. Na początku  zadam pytanie  o  DRUŻBACKĘ oraz DRUŻBĘ? Co to takiego? Czy określenia te związane są z zawodem, który Pan wykonuje? Jan Lorek: Witam serdecznie, dziękuję za możliwość podzielenia się z mieszkańcami gminy Łukowica tym, czym zajmuję się poza pracą zawodową. Drużbowanie to stary zwyczaj weselny z regionu Lachów Sądeckich, Podegrodzkich, a także tych podchodzący aż spod granic Gorlic. W tych miejscach drużbą był kawaler, specjalnie zaproszony przez pana młodego, aby "rządził" weselem. Dbał on o to, aby w…

Review Overview

User Rating: 4.9 ( 2 votes)
0
NICE MUSIC

About Iwona Cichoń

Iwona Cichoń
Młoda, utalentowana artystka, interesuje się sztuką, kulturą ludową oraz muzyką. Ukończyła studia na Instytucie Pedagogicznym w Nowym Sączu o specjalności – kultura i oświata. więcej...

Leave a Reply

NICE MUSIC

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress